Na dobry początek Głupota tak jak ją widzi Cesare Ripa.
Piszę, bo tego wymaga organizm: kolano coraz gorzej funkcjonuje, gdy nie piszę. Co jednak robić, jakie działania podjąć, aby warte były spisania? Na pewno ważne i wielkie, wybuchowe też z pewnością. Problem w tym, że łatwo planować na wyrost, na kiedyś a trochę trudniej zorientować się, co w tej chwili zrobić wartego opisania. Ponieważ przeszłość oferuje jedynie zlepek przypadków nieciekawych i zniechęcających a przyszłość jest niemożliwa do skonstruowania czy nie lepiej odpuścić sobie wszelakie zabiegi deskryptywne i zacząć inną działalność, malować może? Mógłbym, gdybym miał talent. Chyba powoli uświadamiam sobie jak wiele jest rzeczy do robienia, których zupełnie się nie nadaję. Prawdopodobnie starzenie się polega właśnie na stopniowym orientowaniu się we własnej pośledniości. I tak, wraz z postępującymi latami, staramy się zakryć nasze niedomagania pod narzutą z doświadczenia życiowego. Arogancja dla zatajenia ignorancji – piękny dualizm!
"Prawdopodobnie starzenie się polega właśnie na stopniowym orientowaniu się we własnej pośledniości."
OdpowiedzUsuńa może nie tyle starzenie, ile dojrzewanie?
Nawet jeśli zamienię starzenie na dojrzewanie, to jedynie osłodzę trochę konotację wniosku.
OdpowiedzUsuńProblem w tym, że pisząc o "orientowaniu się w własnej pośledniości" nie do końca miałem na myśli stopniowe uświadamianie sobie swoich słabych stron, czy zdobywanie samowiedzy na podstawie doświadczeń refleksów zachowań innych osób.
Miałem raczej na myśli proces, który ładniej przedstawiony zostaje w Byciu i Czasie a przynajmniej w tym fragmencie:
„Wspomniana tendencja współbycia, którą nazwaliśmy zdystansowaniem, opiera się na tym, że wspólne bycie jako takie troska się o przeciętność. Stanowi ona egzystencjalny charakter Się. Temu Się w jego byciu chodzi z istoty o nią. Dlatego utrzymuje się ono faktycznie wśród przeciętności tego, co przystoi, co się akceptuje i odrzuca, co się uważa za sukces i co za porażkę. Ta przeciętność wyznaczająca wszystko, na co można i wypada się odważyć, pilnie zważa na wszelkie wybijające się wyjątki. Każda przewaga zostanie po cichu zniwelowana. Wszystko, co głębokie, zostanie z dnia na dzień wygładzone do postaci dawno znanej. Wszystko, co wywalczone, staje się obiegowe. Każda tajemnica traci swoją moc. Troska przeciętności odsłania znów pewną obiegową tendencję jestestwa, która nazwiemy niwelacją wszelkich możliwości bycia.”
I traktując aksjologicznie używane tam kategorie przeciętności, niwelacji czy zdystansowania, z jednej strony chcę od nich uciec a z drugiej zauważam jak bardzo je wypełniam.
Tyle jeśli chodzi o wiejski egzystencjalizm.