piątek, 16 kwietnia 2010

Niebezpieczne analogie.

,Jako pierwszy fragment podaję rzecz już na początku uderzającą czytelnika Szatańskich Wersetów, konfrontuję to z opisem stworów zwanych Oni cytowanym przez współczesny artykuł traktujący o opowieściach grozy w epoce Edo. Oba wydają mi się niezwykłe.

„Szatan tedy, skazany na dolę włóczęgi, bezdomnego wędrowca, choć z racji swej anielskiej natury posiada coś na kształt królestwa w wodnych pustkowiach lub w powietrzu, to jednak z pewnością częścią jego kary jest to, że nie ma nic stałego, żadnego miejsca, gdzie mógłby oprzeć stopę.”

Daniel Defoe, Historia Diabła, [a szczerze:] Salman Rushdie, Szatańskie Wersety, 1992, s. 4.


“Heaven and earth, mountains and rivers, trees and grasses, water and fire, stones and dirt, all sentient beings are yin-yang. The work of yang is called kami, and the work of yin is named oni…. Since all the bad and evil belong to yin, the souls of wicked people are called oni…. their [wicked] souls have nowhere to go and nobody worships them. So they linger in the air and cause various problems [to humans].”

Yamaoka Genrin, Hyakumonogatari hyõban, 1686, [konkretniej:] Tachikawa, 1993, ss. 13–14, [już zupełnie konkretnie:] Noriko T. Reider, The Emergence of Kaidan-shu, [w:] Asian Folklore Studies, Volume 60, 2001: ss. 79–99. Coś długi przypis, ale co zrobić – tak to znalazłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz