środa, 25 września 2013

Wszyscy opuszczamy Aleksandrię


To bezprawne użycie fragmentu książki Pana Bogusława, dokładniej przytoczonego w niej poezji pewnego niewidomego aleksandryjczyka uznajcie nie za plagiat lecz za reklamę.
Niech wszyscy reklamują wszystko…
Wiersz ma swój tytuł i choć go tu nie zamieszczę, to nieznacznie „zareklamuję” go w nazwie tego wpisu.

Jeśli nagle usłyszysz o północy,
jak przechodzi niewidzialny orszak
z przedziwną muzyką, śpiewem –
wtedy na klęskę swoją: że poszły na marne
wszystkie twe trudy i wszystkie dążenia
całego życia – nie skarż się daremnie.
Jak ktoś od dawna gotów, jak człowiek mężny,
pożegnaj ją – tę Aleksandrię, która znika.
A przede wszystkim nie łudź się,
nie wmawiaj sobie,
że to był sen albo słuch cię zwodzi.
Nigdy nie zniżaj się do takiej złudy.
Jak ktoś od dawna gotów, jak człowiek mężny,
jak ktoś godny, takiego miasta, twego miasta,
bez lęku podejdź do okna
 i słuchaj ze wzruszeniem wielkim, ale nigdy
z błagalnymi skargami tchórzów,
ostatniej twojej radości, tych dźwięków
z przedziwnych instrumentów tajemnego orszaku,
i pożegnaj ją, pożegnaj –
Aleksandrię, którą tracisz.

(tłum. Zygmunt Kubiak)[1]


[1]  Bogusław Kwiatkowski, Poczet Faraonów, ss 964 – 965, Warszawa 2002.

piątek, 22 marca 2013

Muzyka





Shopenhauera pojęcie muzyki, tak bliskiej piękna i pozwalającej na odczucie wzniosłości, że stanowiącej panaceum na nasze zindywidualizowane w egoistycznych postawach człowieczeństwo, nakłania czasem do podejrzliwego ściszenia właśnie odsłuchiwanego utworu, czasem do wyłączenia odtwarzacza nawet. Świat do jakiego porywa nas taka muzyka, jakkolwiek wyzbyty z niekończącego się koła cierpień, a co gorsza z nudy jest oczywiście piękną perspektywą. Jednakże takie ziemskie niebiosa wydają się być czymś zbyt pięknym, zbyt słodkim cukierkiem, który zbyt wielką dawką słodyczy sprawi nam przykrość innego rodzaju niż ta doświadczana na co dzień.
    Możliwe, że cały pomysł leżał w obietnicy takiego raju, który dostępny jest nam zaraz za muzyczną bramą niż na raju jako takim. Nadzieja oddala wszakże nudę oraz łagodzi cierpienie. Można by niemal odetchnąć z ulgą jeśli zgodzimy się na takie rozwiązanie. Jeżeli bowiem obietnica jest prawdziwa, jeżeli naprawdę muzyka jest zdolna do takich rzeczy, to należy obchodzić się z nią niezwykle ostrożnie.
   Uwznioślony muzyką tłum za bardzo przypomina mi ścigające Orfeusza Menady żeby ową ostrożność odrzucać. Pewnie, że dziewczyny bawią się wyśmienicie. Nie jestem tylko pewny czy jestem orędownikiem takiej zabawy. Wolałbym czynić zło z własnej inicjatywy.