9 godzin temu
środa, 23 czerwca 2010
niedziela, 13 czerwca 2010
Gilgamesz,Enkidu, Chumbaba.
Sprawa dotyczy dwóch mężczyzn zamierzających zabić trzeciego. Ich podróż, której uwieńczeniem ma być zbrodnia, jest wzorcowym przykładem transcendencji swoich ułomności. Wyruszyli w nią, aby zyskać sławę i udowodnić swoje męstwo, a jakże inaczej miałoby się to odbyć jak nie poprzez krew tego, na którego się zasadzili. Oto jak zdobywa się nieśmiertelność: należy zabić i mieć przy tym poparcie prasy.
środa, 9 czerwca 2010
Nadchodzi taki czas, kiedy po nieprzespanej nocy wypełnionej nie dzikimi orgiami czy nieostrożnym piciem, lecz samotnym oglądaniem seriali, przychodzi ochota na grafomanie. Następuje to mniej więcej wtedy, gdy kolejny limit Magavideo pozostawia człowieka w przestrzeni czasowej, którą nie sposób już wypełnić przygotowaniem kolejnej kawy, czy skręceniem następnego papierosa, i ponieważ w kubku stoi jeszcze trochę zapasu rozpuszczalnej a bibuła się wyczerpała nie pozostało mi nic innego jak uciec w objęcia World’a. Mogłoby wydawać się, że taki eskapizm jest czymś próżnym, istotnie coraz więcej przesłanek skłania mnie do poczynienia takiego wniosku. Rzecz taka jak czas, od blisko dwustu lat ceniona bardziej niż jakiekolwiek inne bóstwo, może poza pieniędzmi, ciężko każe bluźniących mu eskapistów. Nie tylko moralnie, lecz i prakseologicznie nagannym jest przecież bezcelowe wykorzystywanie danych nam skądinąd chwil. Takie działania mszczą się na nas późniejszymi niepowodzeniami czy naszą postępującą alienacją. Dodatkowo uczestnictwo w nich staje się nałogiem, są one niczym papieros ulotne i pozostawiają niedosyt... Chyba już dość rozpisałem się nad zaletami eskapizmu, aby zadać sobie pytanie: czy skończył się już limit na Megavideo?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
