Niestety nie będzie to krowa scholastyków ani niejakiego Berkeleya, ani krowa jako taka; przedstawiam konkretne indywidułum z trzeciego świata pana Popera, krowa konkretna i metafizyczna:
"Na szczycie wzgórza zwykle stoi krowa z miną głupkowatego kaznodziei. Stoi sobie spokojnie i żuje. Żuchwy są w ciągłym ruchu. (...) Krowa sapie przy tym i po krowiemu wzdycha, odnosi się wrażenie, że jej westchnienie odnosi się do tych, którzy biegną tam w dole, że żali się na swój los."
Podróże Beniamina III, M.M. Sforim, [w:] Literatura na świecie, nr 12 (161), s. 48.
12 godzin temu
"Spacerowałem po alei eukaliptusowej, gdy wtem zza drzewa wylazła krowa. Przystanąłem i spojrzeliśmy sobie oko w oko. Jej krowość zaskoczyła do tego stopnia ma ludzkość - ten moment, w którym spojrzenia nasze się spotkały, był tak napięty - że stropiłem się jako człowiek, to jest, w moim, ludzkim, gatunku. Uczucie dzwine i bodaj nie po raz pierwszy przeze mnie doznane - ten wstyd człowieczy wobec zwierzęcia. Pozwoliłem żeby ona spojrzała na mnie i zobaczyła mnie - to nas zrównało - wskutek tego stałem się także zwierzęciem -ale dziwnym, powiedziałbym nawet, niedozwolonym."
OdpowiedzUsuńGombrowicz, W. (1997) Dziennik 1957-1961. Kraków: Wydawnictwo Literackie, s. 34