Kiedy zeszłej nocy, w jednym ręku trzymając piwo a w drugim papierosa przypomniałem sobie o niegdysiejszym tłumaczeniu, pomyślałem, lepiej już żeby siedziało ono na blogu niż dusiło się na twardym dysku. Jakkolwiek jest to jedynie skrawek ballady, to chyba nie pamiętam żeby coś więcej chciało się komuś na nasz język tłumaczyć.
Tum zadął w ton wesoły
O Robinie Goodfellow
Większy byś mi posłuch dał
Gdybyś jego brudy znał
Lecz wpierw zdradzę jego urodzenie
I jak to z jego matką było
By później jak Robina wesołego
Psocenie się skończyło
Dawnymi czasy, gdy dziwy zwykły
Nocą wyprawiać czary
I gładko przemykać przez klucza szpary
Ma opowieść wybiera tory
Wśród tych cudownie ładniutkich mas
Był Oberon, ich król
Ten nie zwykł oddawać im pola
W ich piciu na umór
Wiele posesji zajmowali
Lecz jedna wyziera spoza tła
W niej urodziwe dziewczę żyło
Tę król w największym poważaniu ma
Ta gospodyni urocza, czarowna i nadobna
Tak uprzejma, potulna i łagodna była, że
Jak w mym piśmie stoi, przez króla Oberona
Została dzieckiem uraczona
Wiedziała nie, kim ojciec był
Lecz jak to zwykle bywa
W noc on do niej wciąż chodził
I wraz ze świtem spływał
Niedoszła żona więcej rozumu ma
Niż miała świeża matka
Rzekła, musi on jakimś dziwem był
I stąd ma dola taka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz