niedziela, 7 marca 2010

Eksplozjonalistyczny podryw.

 Tak dla zrównoważenia poprzedniego wpisu...

"Kiedy szedł z nią o zmroku szosą do Czimic, zdjął na jej cześć krawat, przywiązał go starannie do gałęzi jabłoni, potem szybko obwiązał sobie drugi koniec wokół szyi i wisiał tak przez chwilę, podczas gdy dziewczyna w ciemnościach uciekała do domu. Następnego dnia Vladimir wrócił do tego Lasku Czimickiego ze swoim fotografem, krawat wciąż jeszcze wisiał na gałęzi, i Vladimir zrekonstruował to wyznanie miłosne, a fotograf zrobił mu zdjęcie z wywalonym na wierzch językiem. Siedziałem w domu, w szlafroku i bamboszach, i gdy Vladimir opowiedział mi tę historię i pokazał fotografię, kręciłem głową, nie chciałem słuchać (...) o wieszaniu na krawacie. Vladimir powiedział: A co miałem robić, skoro chciałem sprawić dziewczynie przyjemność. Niech i ona ma coś z życia, prawda?"

Hrabal B., Czuły Barbarzyńca, Izabelin, 1997, s. 73.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz