wtorek, 1 marca 2011

Jeszcze świeże a już przestarzałe.




Widziałem dziś jednego grubego
co szedł ulicą i pod prostą melodię
podkładał głośne „da da da”.
Pomyślałem, że i nim mógłbym być.

Wcześniej - w południe, śledziłem takich dwoje
od wyżebrania papierosów po splątanie rąk
obok szedł znajomy obgadując świat
Pomyślałem, że i nimi też mógłbym być.

Wcześniej, dużo wcześniej – jeśli liczyć dni
zagadał mnie taki, co chciał jeszcze pić.
Mówił, że pije od dawna – jeśli liczyć dni.
Pomyślałem, że nim też mógłbym być.

Było ich więcej – którymi mogłem być
tak wielu, że przestałem liczyć.
Grunt, że podobny do wszystkich
i każdy mógłby mną być.



     Dlaczego pisać wiersze, cokolwiek pisać? Wychodzi przecież kiepsko. To, co chciałem wyżej przekazać zrobili lepiej ludzie, którzy zdążyli w międzyczasie umrzeć, dorobić się opublikowania, tłumaczenia swojej publikacji, opracowania swojej publikacji itd., itd. Zniechęcające, nie? Z drugiej strony, o co chodzi z tą pogonią za nowością, oryginalnością czy autentycznością? Podejrzewam tu spisek podobny do kampanii antynikotynowej. Mniejsza z tym, piszę wiersze nie, aby wyrazić coś nowego lecz tak jak palę tytoń lub piję kawę. To, co mówię w wierszu jest ważne dla mnie ponieważ ja to powiedziałem i ja to odczułem. Zapraszam do perspektywy pierwszoosobowej.

4 komentarze:

  1. Dementuję!
    Żadne tam da da da tylko: NA NA, NANA NA. Tak to szło drogi Panie Słowogwałcie:

    http://www.youtube.com/watch?v=EGikhmjTSZI

    A tak generalnie drogi Panie Słowogwałcie POezja ta zalatuje tanią fajką i schabowym od mamy. Widzę też problem podmiotu lirycznego z tożsamością, niby błaha sprawa, bo wystarcza nam tożsamość w sensie prawnym, ale jak tu Pan Słowogwałt uprawia ontologię światów możliwych to wypadałoby jakoś to legitymować, a nie taką sobie hebefreniczną w najlepsze twórczość uprawiać. Trzeba powiedzieć dość niezdecydowanym, niejasnym i przekłamanym poetykom obrazu rzeczywistości, co do której podmiot liryczny nie ma zielonego pojęcia, czym świat jest, czy istnieje, jak istnieje i czy da radę bez schabowego od mamy. Trzeba w końcu powiedzieć sobie prawdę w oczy, wyjść na ulicę, spalić kilka samochodów, wybić kilka szyb, podpalić budynek rządu, wtedy świat ukaże się jako czysta materia, bądź solipsystyczne mrzonki drogiego Pana Słowogwałta. Na koniec chciałbym zauważyć słuszność samokomentarza Pana Samogwałta, że faktycznie, już to lepiej napisałem i umieram w czasie publikacji, więc wcale nie trzeba się tak spuszczać bo i po co.
    Dziękuję,
    dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowni blogowicze!

    Bez wątpienia to precedensowa sprawa. To pierwszy raz, kiedy komentarz anonimowego człowieka internetu przyćmiewa artykuł samego autorytetu. Jesteśmy świadkami historii, oto początek rewolucji!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylu tu komentujących, że na anonimowość nie ma co liczyć. Że mogłem wstawić "na na na" zamiast "da da da"? Nie mogłem. Grubas mógł ale tego nie zrobił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisać dobrze jest, bardzo warto. W końcu najważniejsza jest siła własnej opowieści.

    OdpowiedzUsuń